"Listy z Bialorusi"
Renia Banachowska - Australia

***
Opowiem dzis prawdziwa historie o sierocie Dima i babuszce.
W Rosji babuszka znaczy babcia, ale takze uzywa sie tego okreslenia do starszej, milej kobiety. Kiedy Sasha wraz z innymi osobami z kosciola odebrali przesylke z kontenera, z prezentami dla sierot, poznali malego chlopca o imieniu Dima, ktory byl na liscie do otrzymania prezentu. Sasha powiedzial do niego:
- Tutaj jest prezent dla ciebie Dima - podajac chlopcu czapke.
Dima otworzyl oczy i usta szeroko w zdumieniu, pytajac:
- Dlaczego?
- Poniewaz ktos przeslal to dla ciebie z Australii
Dima nigdy nie otrzymal od nikogo zadnego prezentu wiec zapytal ponownie:
- Dlaczego?
- Poniewaz babuszka w Australii zrobila ta czapke na drutach dla ciebie - wyjasnial Sasha.
Zdziwienie i niedowierzanie malowalo sie na twarzy dziecka i po raz trzeci zapytal tak samo:
- Dlaczego?
Sasha polozyl dlon na ramieniu dziecka, spojrzal mu prosto w oczy i miekko powiedzial:
- Babuszka kocha ciebie, wiec zrobila ta czapke na drutach dla ciebie. Wyraz twarzy dziecka zmienil sie; zniknelo niedowierzanie i zdumienie, i szeroki usmiech rozjasnil twarzyczke Dimy, gdy szepnal:
- Babuszka mnie kocha...
A nastepnie odwrocil sie i do zgromadzonych na sali osob, przejety glosno powiedzial:
- Babuszka w Australii mnie kocha! - i dodal po dzieciecemu - Kiedy bede duzy to pojade do babuszki ja zobaczyc.
Od tej pory on zaczal wierzyc, ze jest ktos kto go kocha.

Moze i ty, czytelniku chcesz zostac babuszka dla jakiejs sieroty w Rosji? Naprawde niewiele potrzeba aby ktoras z nich uszczesliwic. Moze czujesz sie za mlodo aby nazywac cie babuszka, zatem mozesz byc ciocia badz wujkiem, jakkolwiek sobie zyczysz...
Moze nie umiesz robic na drutach, ale moze umiesz szyc?. Moze mozesz kupic tabliczke czekolady, czy paczke cukierkow, moze paczke flamastrow, czy ksiazeczke do kolorowania. Te sieroty nie maja nic z tych rzeczy. Moze mozesz przekazac cokolwiek jako rodzina; wlaczajac swe dzieci, przyjaciol, zbor/kosciol; niepotrzebne zabawki, uzywane rzeczy... A moze mozesz pomoc sortowac i pakowac prezenty do kontenera, ktory jest wysylany dwa razy do roku...?

Jezeli chcialbys to uczynic, to skontaktuj sie:

To Russia with Love Mission
tel & fax (08) 9390 5863
prowadzi: Renia Banachowska

***

list z Bialorusi:

"Jestem jedyna osoba w rodzinie, ktora wierzy w Boga. Mialem jedynie 7 lat kiedy Bog dotknal mego serca i zaczalem uczeszczac do Szkoly Niedzielnej, ale moja mama zabronila mi tam uczeszczac. Przez kilka lat nie moglem tam pojsc, ale pragnalem tam byc i spolecznosc modlila sie o to aby moja mama dala mi pozwolenie. I ten moment nadszedl, kiedy ponownie zapytalem mamy czy moge pojsc do Niedzielnej Szkoly z moimi kolegami i radowac sie z tego, mama odpowiedziala: tak! Cuda sie wydarzaja - na modlitwy przychodzi odpowiedz. To dzialo sie 4 lata temu. Ja wierze w mojego Pana Jezusa jako mego Zbawiciela i raduje sie w Nim"

***

list od Tani (Bialorus)

Nazywam sie Tania; mam 14 lat i moja rodzina jest specjalnej troski. Moi rodzice sa alkoholikami; ojciec jako jedyny pracuje (kiedy jest trzezwy) na 5-cio osobowa rodzine oraz na sparalizowana babcie, ktora mieszka z nami i wymaga specjalnej opieki. Moj najstarszy brat jest w wiezieniu, a drugi brat odbywa sluzbe wojskowa. Nasze zycie jest bardzo trudne. Zatem widzicie dlaczego my tak bardzo doceniamy wasza pomoc dla nas ( zywnosc, ubrania, buty ). Dziekuje Bogu za was kazdego dnia.
Pragne wyrazic moje podziekowanie dla wszystkich, ktorzy pomagaja nam, rodzinom takim jak moja.
Zycze wszystkim Bozego blogoslawienstwa.

***

W naszym ostatnim kontenerze dolozylismy podarunek dla Very, ktora urodzila sie inwalidka, nigdy nie byla zamezna, i spedzila swe zycie opiekujac sie przybytkiem koscielnym; sprzatajac wewnatrz i zewnatrz oraz zajmujac sie przy koscielnym ogrodem...Vera ma 80 lat i nadal wykonuje te prace w kosciele.
Przesylka dla Very zawierala wsrod innych rzeczy, rowniez puszke szynki i puszke rybna, z ktorych Vera sie najbardziej radowala, bo od pol roku nie widziala ani miesy ani ryby; zdecydowala, ze zostawi te puszki na swieta jako specjalne danie swiateczne...

***

list od Wasi.

Moje imie jest Wasia, mam 14 lat i mieszkam z mama, i mlodszym rodzenstwem: dwoma siostrami i bratem w Ostrino na Bialorusi, gdzie uczeszczam do niedzielnej szkoly. Nasz ojciec zostawil nas kilka lat temu, ale ja nie zaluje tego, poniewaz pil i bil nas i nasza mame. Nasza mama pracuje bardzo ciezko, ale my nie mamy wiele.
Ja jestem najstarszy, wiec gdy moja stopa rosnie, to mama kupuje uzywane buty od sasiadow, a po mnie dostaje buty rodzenstwo. Tego roku moja stopa urosla duzo i buty zrobily sie za male i bolalo mnie przy chodzeniu. I tak bylo do momentu jak w niedzielnej szkole dostalem pare butow z konteneru z Australii!
Ja nigdy nie mialem nowych butow ani czegokolwiek nowego w calym mym zyciu. A te buty co dostalem sa nowe i piekne!
Chcialbym aby moja stopa nigdy juz nie rosla, abym mogl nosic te buty na dlugo, bardzo dlugo, moze na zawsze!
Rowniez otrzymalismy ubrania i zywnosc, a nawet herbatniki i cukierki. To bylo tak piekne jak wszystkie Choinki/Gwiazdki razem!
Dziekuje za to ogromnie, uczyniliscie nas szczesliwymi.

***

List z Bialorusi: "Alosza"

Zaczelo sie sciemniac i zrobilo sie zimno w malym pokoju gdzie kaleki, mlody chlopiec Alosza siedzial na lozku i patrzyl w okno, wypatrujac nadejscia mamy. Ona bedac jedynym opiekunem chlopca, pracowala ciezko od switu do nocy, aby starczylo na zywnosc i leki dla Aloszy. On codziennie zostawal sam w domu na caly dzien, w samotnosci, i czekal niecierpliwie na chwile powrotu jego kochanej mamy z pracy.
Jego mama byla w ciazy kiedy nastapila awaria elektrowni atomowej w Czernobylu. W kilka miesiecy potem urodzil sie Alosza z defektem nog. Alosza nie mial przyjaciol; kto chcialby siedziec w pokoju z kalekim chlopcem? Swiat ogladal z okna: widzial dzieci wracajace ze szkoly i bawiace sie; biegaly, podskakiwaly, smialy sie...
Alosza nigdy nie byl na zewnatrz; byl za ciezki dla mamy aby go dzwigala. W czasie gdy samotnie siedzial w pokoju, marzyl o tym ze bawi sie z dziecmi; wyobrazal sobie, ze ma wozek inwalidzki, ze kazdego dnia sam na wozku wyjezdzalby z mieszkania na zewnatrz i scigalby sie na nim z dziecmi na rowerach, nawolywalby sie z nimi i razem smial. Nawet takie najprostsze rzeczy wyobrazal sobie, jak dotkniecie drzew czy kwiatow. A wieczorem czekalby na mame na skraju ulicy i razem wracaliby do mieszkania. I teraz czekajac na mame, tez o tym marzyl...
Jego marzenie przerwane zostalo ukazaniem sie na ulicy sylwetki mamy wracajacej z pracy. Jego serce zaczelo bic szybko i radosnie czekal kiedy otworzy drzwi. Po kilku minutach juz byla w srodku, niosac w reku pakunek i usmiechajac sie do Aloszy. Polozyla pakunek przy lozku chlopca, usiadla obok niego i przytulila calujac. Od razu podzielila sie z Alosza swoja radoscia; byla dzis w osrodku dla inwalidow i spotkala tam bardzo milych ludzi z kosciola chrzescijanskiego. Oni dali jej cieple ubrania dla Aloszy oraz inne rzeczy, a wszystko to przeslano z Australii, gdzie bubuszki ( tak nazywaja w Rosji starsze, mile kobiety) wykonuja ubrania dla sierot, chorych i w potrzebie dzieci.
- Teraz, Alosza my mamy babuszke w Australii, ktora nas kocha - rzekla mama.
- Alez mamo, przeciez zawsze mowilas, ze nie mamy nikogo na swiecie, tylko sami siebie - zdziwil sie Alosza.
- Ale teraz juz mamy, kochanie - usmiechala sie radosnie mama, tulac go i calujac - Kontener z Australii, przybywa dwa razy do roku i zawiera przerozne rzeczy w tym rowniez wozki inwalidzkie. Jedna dziewczynka z naszego miasta juz dostala taki wozek.
Alosza wstrzymal oddech na moment, po czym przejety spytal:
- Mamo, czy ty myslisz, ze ja moge taki wozek dostac?
- Tak, Alosza, jestem pewna, ze taki wozek dostaniesz - rozesmiala sie radosnie mama.
- Kiedy mamo? Kiedy? - serce chlopca walilo jak oszalale...
- Tego nie wiem Alosza. Musisz czekac i byc cierpliwy. A teraz czas na obiad i sen.
Podniosla Alosze z lozka i przeniosla do stolu. Alosza byl ogromnie przejety i ze lzami w oczach wyszeptal:
- Oh, mamo, chcialbym zasnac, aby gdy sie obudze, zobaczyc wozek obok lozka. Momo, kocham cie!...
- Ja ciebie tez kocham syneczku - czule szepnela mama.
W czasie kiedy przygotowywala obiad, rozmyslala o tym co sie dzis wydarzylo, o tych ludzich, obcych jej, a tak zyczliwych i troszczacych sie. Zastanawiala sie nad tym co jej powiedzieli; ze Bog kocha wszystkich, ze Jego syn, Jezus Chrystus zostal przybity do krzyza za wszystkich grzesznikow, ze On zmartwychwstal i wniebowstapil, i, ze On zna serce kazdego czlowieka. Kiedy zjedli obiad, Alosza szybko zasnal, a na twarzy chlopca jasnial usmiech...

Drodzy przyjaciele, pragne napisac, ze wozek dla Aloszy juz jest zapakowany na kontener razem z innymi prezentami dla niego. Powinien kontener dojsc przed Bozym Narodzeniem. To bedzie Boze Narodzenie dla Aloszy jak zadne przedtym i jestesmy szczesliwi, ze moglismy sprawic mu te radosc i modlimy sie o Alosze i jego mame, aby przyjeli Jezusa jako swego osobistego Zbawiciela...
Ale, tez pragniemy napisac, ze na Bialorusi jest tysiace innych dzieci, ktore jak Alosza sa kalekie i rowniez snia o wozku inwalidzkim... Czasami sny urzeczywistniaja sie... a chrzescijanie w tym biora zywy udzial...

***

LIST z AUSTRALII - listopad 2003

Drodzy Przyjaciele i Rodzino w Chrystusie.

Ostatni kontener ktory wyslany zostal na Bialorus 18 pazdziernika powinien dotrzec na miejsce w koncu listopada.
Zapewne ciekawi Was co zawieral kontener?
Otoz znajdowalo sie w nim:

* 350 sztuk - rzeczy sluzace do spania (koce, spiwory, poduszki, przescieradla, koldry)
* 7656 sztuk - ubrania (dla doroslych i dzieci; prawie wszystkie byly nowe)
* 1167 szt. - obuwie (dla doroslych i dzieci)
* 1266 szt. - srodki czystosci (proszki do prania, mydlo, szmpony etc)
* 5148 szt. - przybory szkolne (ksiazki, piorniki, kredki etc)
* 77 szt. - swiateczne akcesoria (dekoracja, papier do pakowania, swiateczne cukierki etc)
* 101 szt. - medyczne rzeczy (leki, srodki dezynfekujace, srodki opatrunkowe etc)
* 375 szt. - spozywcze rzeczy (w puszkach mieso i warzywa, kawa, herbata etc)
* 1894 szt. - kuchenne rzeczy (talerze, kubki, lyzki, noze, widelce etc)
* 28 szt. - elektryczne rzeczy (suszarki, czajniki, zelazka itp)
* 669 szt. - zabawki (przeroznego rodzaju)
* 628 szt. - rozne inne rzeczy (motki z welna, bale materialu itp)

* dodatkowo 3 komputery (uzywane ale pracujace) i 1 scanner
* 5 ton maki
* 1 tona ryzu

Yuri, pastor zboru na Bialorusi napisal, ze kiedy otrzymali poprzedni kontener, calym kosciolem dziekowali Bogu za wszystko, w tym za osoby w Australii, ktore wspomagaja ich zbor. Pomimo nacisku wladz Bialorusi, ludzi w zborze przybywa. Yuri ma wiele obowiazkow i obecnie w zborze do pracy wyznaczono asystenta; jest to siostra Tania, ktora jest z zawodu dentystka i do zadan Tani nalezec bedzie teraz miedzy innymi korespondencja; w ostatnim kontenerze jest wyslany aparat fotograficzny oraz klisze aby Tania zrobila zdjecia i wyslala do Australii. Prosze wszystkich o modlitwy za misje pomocy na Bialorus oraz o wsparcie finansowe w projekcie kupienia na Bialorusi pomieszczen, ktore beda przeznaczone na Dom Opieki dla osob starszych, niedoleznych i bezdomnych. Dom Opieki znajdowalby sie przy zborze i sprawne osoby ze zboru prowadzilyby codzienna opieke oraz kuchnie. Prosmy Pana o pomoc w udzieleniu hojnosci tym, ktorzy moga finansowo wspomoc te misje.

Wasza siostra w Chrystusie,

Renia Banachowska

***

LIST z BIALORUSI "Dlaczego Bog mnie kocha?"
Tatiana

Dziekuje Bogu za wszystko co dla mnie uczynil. Dziekuje za Was: Siostry i Bracia z Misji "To Russia with Love", za Wasze serca w niesieniu pomocy ludziom bedacym w potrzebie, dziekuje Wam za wszystko co zrobiliscie dla mnie.

Na imie mam Tatiana. Mam 40 lat i samotnie wychowuje dwoch synow. Cztery lata temu moj maz rozwiodl sie ze mna i poszedl do innej kobiety, zostawiajac mnie z dwojka synow, ktorych sama musze utrzymac i wychowac, gdyz z jego strony nie ma zadnej pomocy. Pracuje ciezko od rana do poznych godzin wieczornych, ale pensja ktora dostaje pokrywa jedynie oplate za mieszkanie, prad i ogrzewanie. Nie zostaje pieniedzy na jedzenie. Moi rodzice, ktorzy zyja z bardzo malej renty, dziela sie z nami jedzeniem, ale powoduje to ze wszyscy glodujemy. O takich rzeczach jak buty czy ubranie mozemy jedynie snic.
Ta sytuacja stala sie z kazdym dniem coraz gorsza i doprowadzila do tego, ze zaczelam myslec o samobojstwie. Myslalam, ze jak dzieci zostana sierotami to rzad bedzie musial sie nimi zajac, wezmie ich do Domu Dziecka i tam beda mialy co jesc i w co sie ubrac.
Postanowilam to zrealizowac. Wzielam dzien wolny z pracy. Wyslalam dzieci do szkoly i pomyslalam: "Dzis jest ten dzien gdy przestane istniec na swiecie".
Ale w tym momencie rozleglo sie pukanie do drzwi. Gdy je otworzylam, zobaczylam Olge; kobiete, ktora powiedziala mi kiedys, ze modli sie o mnie i wierzy, ze Bog mi pomoze. Olga weszla do mieszkania mowiac: " Ja wiem, ze kazdego dnia w tych godzinach pracujesz, ale przechodzac obok Twojego domu czulam, ze musze zapukac bo moze akurat dzis bedziesz w domu." Potem Spojrzala na mnie uwaznie i powiedziala: "Nie martw sie. Bog Cie kocha i pomoze Tobie".
Bardzo sie tym zdziwilam, wyrazajac to w slowach: "Dlaczego Bog mialby mnie kochac? Dlaczego? Ja nigdy nie chodze do kosciola, nigdy sie nie modle. Ja nawet nigdy nie mysle o Nim!".
Olga spogladala na mnie z usmiechem. Miala przy sobie Nowy Testament, ktory otworzyla i przeczytala mi werset: "Bog tak umilowal swiat, ze Syna Swego Jednorodzonego dal aby kazdy kto w Niego wierzy nie zginal, ale mial zywot wieczny" (Ewangelia Jana 3:16). Olga powtornie czytala i potem wyjasniala mi te slowa.
Jego milosc ogarnela mnie w jednej chwili. Lzy plynely po mojej twarzy. Nie zadawalam zadnego pytania wiecej, o to dlaczego Bog mnie kocha, uwierzylam w Jego milosc do mnie i zapragnelam byc w tej milosci Boga na zawsze. Powiedzialam Jemu o tym slowami plynacymi z mego serca.
Zaraz jak dotarl kontener do naszego zboru, otrzymalismy (moja rodzina) jedzenie, ubranie, buty i wiele innych rzeczy. Teraz moje dzieci rowniez chodza do koscola i do Szkolki Niedzielnej. Maja mozliwosc uczyc sie o Bogu, naszym ukochanym Wybawicielu.
Jeszcze raz pragne z calego serca podziekowac Bogu za Was, ktorzy niesiecie swoje serca ludziom takim jak ja i moja rodzina.

Z miloscia, Wasza siostra w Chrystusie,
Tatiana